„Robię Botox dla mojego dziecka, bo wiem jak to jest dorastać z matką, która jest wiecznie zła” - na taki komentarz kiedyś natrafiłam. Mocno to dało mi do myślenia. To że nie potrafimy zmarszczyć brwi, wcale nie oznacza, że pozbywamy się ciężkich emocji, oraz nie oznacza, że dziecko czuje się z nami lepiej i bezpieczniej. Najbardziej trudne dla mnie za dzieciaka było zgadywanie ukrywanych przez dorosłych emocji na ludziach “bo nie wypada”, po czym nagle w domu okazywało się, że wszystko robiłaś źle i narobiłaś wszystkim wstydu. Złość nie objawia się tylko w lwiej zmarszczce, jest w zimnym spojrzeniu, w zaciśniętych ustach, skaczących żwaczach, syczących słowach wyciskanych przez zęby, a najbardziej w samych słowach i wymownym milczeniu. Uważam, że krzywdzący komentarz rzucony z zamrożoną miną boli tak samo. A wy jakie macie zdanie? Oddaje wam komentarze