

O samoakceptacji dużo się mówi i zaskakująco nie zawsze pozytywnie. Często spotykam się ze zdaniem, że przyjmowanie siebie takim jakim się jest jest rodzajem lenistwa i braku chęci pracy nad sobą.
Osobiście uważam, że jest odwrotnie. Nienawiść do własnego ciała zachęca nas do podejmowania złych decyzji i szukania dróg na skróty. Kiedy decydujemy się na zmiany ze względu na kompleksy, jest dużo większe ryzyko, że postawimy na maskowanie skutków zamiast poprawiania zdrowia, na szybką estetykę zamiast rozwiązania problemu.
Żeby zacząć na prawdę dbać o siebie, postawić na pierwsze miejsce zdrowie swoich stawów skroniowo-żuchwowych, musimy najpierw zaakceptować swoje krzywe zęby i nie priorytetyzować ich prostowanie. Żeby poprawić stan mięśni dna miednicy, musimy zaakceptować swój brzuch i przestać go wciągać. Jeżeli chcemy podciągnąć szyję i policzki, musimy pogodzić się z tym, jak wyglądają teraz, uelastyczniać żwacze i mięśnie obniżacze, nie złoszcząc się na nich, inaczej nasze niezadowolenie znacznie spowolni efekty. Jeżeli nie chcemy zmarszczek marionetki, nie blokujmy sobie uśmiechu. Zły i smutny wyraz twarzy ściąga ją w dół.
Pielęgnacja skóry również wymaga spokoju, akceptacji i miłości. Obsesyjne zmienianie kosmetyków i zabiegów nie zapewni zdrowej skóry, tak jak badania, zadbanie o zdrowie jelit, balans hormonalny, ochronę przed UV, ruch i sen.
Najlepsze zmiany w moim życiu nadeszły, kiedy zaakceptowałam swoje mankamenty i zaczęłam patrzeć szerzej i myśleć o zdrowiu, zamiast o tym, jak je ukryć.
Ciało się nie psuje, ciało się dostosowuje do warunków, które dla niego stwarzamy. Nie możemy zmusić go wyglądać idealnie, jeżeli również wymagamy od niego funkcjonowania w trybie siedzącym, nie dbając o zdrowe odżywianie, nawadnianie, ruch i odpoczynek.
Dla mnie zdrowie i piękno to synonimy, i droga do obu leży przez samoakceptację. Jak myślicie?
"Ciało się nie psuje, ciało się dostosowuje do warunków, które dla niego stwarzamy" Kasia FaceFitCoach Chyba sobie to wydrukuję i postawię w widocznym miejscu
@face_fit_coach Pięknie napisane. Polecam książkę Nathaniela Brandena "6 filarów poczucia wartosci". Jednym z tytułowych filarów jest wlasnie samoakceptacja. Jest tam opisana definicja samoakceptacji: mianowicie że jest to przyjmowania się takim jakim się jest(zamiast wypierania) , a niekoniecznie akurat lubienie. I też jest bardzo fajnie wyjasnione, że aby coś w sobie zmienić, najpierw trzeba ten mankament, wadę zaakceptować, przyjąć że się ją ma. Są też świetne ćwiczenia na zwiekszenie samoakceptacji (polecam szxzegolnie to, które wykonuje się przed lustrem) . Polecam wszystkim serdecznie tę książkę
dziękuję! Koniecznie sięgnę po tę książkę!
Święta prawda. Tylko dzięki akceptacji można wprowadzić długofalowe i co najważniejsze trwałe zmiany. Po 30 latach katowania swojego ciała dopiero poprzez akceptację i skupienie nad przywracaniem zdrowia i równowagi udało mi się dokonać zmian.
Dopiero teraz trafiłam na Pani ig. I ten wpis jest dokładnie tym, czego szukałam Bardzo serdecznie dziękuję za to i dołączam do grona obserwatorów
@okiem.mm tak bardzo się cieszę, że jesteś! Życzę wspaniałego dnia!