
Chcemy być zauważeni, ale równocześnie boimy się spojrzeń.
To wewnętrzny konflikt, który zabiera energię i odbija się na wyglądzie. Przeciwstawiamy “urodę” vs “umysł”, “zewnętrzne” vs “wewnętrzne” piękno zapominając, że nasze ciało i głowa to całość!
Możesz pomyśleć, że to próżność, ale to naprawdę ważne jest, żeby polubić siebie w lustrze. Niezależnie od tego, czy uważasz pośladki, mózg czy serce za najpiękniejszą swoją część.
Jeśli unikasz zdjęć, bo nie czujesz się komfortowo ze swoim wyglądem – to znak, że warto coś z tym zrobić, bo napięcie nie zniknie samo.
Możemy udawać, że to nieważne, ale gdyby tak było, przypadkowa fotka nie psułaby nam humoru!
Często w takim stanie łatwiej poddajemy się zabiegom estetycznym, które nie są dobrze dobrane i przemyślane, próbujemy kopiować innych.
Każdy specjalista od mózgu powie, że dla naszego umysłu nie ma różnicy, czy coś, co przeżywamy, wydarzyło się naprawdę, czy tylko w naszej głowie. Dla niego to jest tak samo realne. Jesteśmy efektem swoich doświadczeń – tych dobrych i złych. Przeszłości nie zmienimy, ale możemy tworzyć nowe, pozytywne doświadczenia przy pomocy, na przykład, praktyki opisanej w rolce.
Kojarzycie, scenę z jakiego filmu odtworzyłyśmy z moją terapeutką?
Najważniejszy jest szacunek
zgadzam się
A kiedy to narcyzm?
w tym przypadku nie jest, bo do niczego nikogo nie zmuszasz, chodzi tylko o wewnętrzne poczucie własnej wartości i atrakcyjności
Ja dziś widziałam jakąś rolkę z przekazem "We were never meant to see our face. If so, just as a blurred image in the water. We are not a steady image, we are an experience" Jakoś to we mnie uderzyło i ze mną zostało. Rzeczywiście myślę, że łatwiej żyłoby mi się w świecie, gdy nie wiem dokładnie jak wyglądam i o tym nie myślę.
to jest bardzo głębokie, jesteśmy doświadczeniem, ciągle się zmieniamy i te zmiany tworzą piękną historię życia.
Nie czuję tego. Nie potrzebuję czyjegoś podziwu, żeby czuć się dobrze sama że sobą. Ostatecznie, to i tak ważniejsze co ja myślę o sobie. Bo to właśnie będzie stanowić o moim życiu.
po prostu spróbuj, bardzo się zgadzam z tym, że najważniejsze to, co my myślimy o sobie, a nie inni. To się ze sobą nie kłuci tak naprawdę w praktyce. Ja miałam ten sam opór: „po co mi to, ja i tak znam swoją wartość”. To tylko ćwiczenie i jak się okazuje w trakcie bardzo ciekawe. To jak ciało reaguje daje nam dużo dodatkowej wiedzy o sobie
@bluevalient to jest bardzo głębokie, jesteśmy doświadczeniem, ciągle się zmieniamy i te zmiany tworzą piękną historię życia.